Najlepsze wyniki

Najlepsze wyniki

wtorek, 27 września 2011

Recka

Dzisiaj se walnę reckę. A co, wolno mi. Ale zacznijmy od początku. Na początku było słowo... Nie, kurde sam w to nie wierzę. Na początku był Wielki Wybuch, a później Tobiasz przysłał mi swoją książkę i takie to były początki tego posta.

Wracając do rzeczy poważnych, Tobiasz napisał książkę pt "Dlaczego Twój makler wolałby, żebyś TEGO nie wiedział?". Pisząc recenzję o danej pozycji oceniający ma spory dylemat. Bo z jednej strony można zadowolić się stwierdzeniem, że jest "ok" albo "do kitu" i już. Można też napisać elaborat o danej pozycji prezentując czytającemu punkt widzenia recenzenta tak, aby recenzja niosła jak najwięcej korzyści dla czytelnika. Postanowiłem zastosować model hybrydowy i wylistować plusy i minusy. Ale zanim przejdę do tej części, zacznę może od tego dla kogo jest ta książka. Otóż Tobiasz opisuje ostatnią część analizy fundamentalnej, jaką jest analiza sprawozdań. Do tego dołożona jest filozofia inwestycyjna, jaką posługuje się autor, a która stanowi integralną część procesu inwestycyjnego. Całość poprzedzona jest zbiorem informacji, jak działają mechanizmy na styku instytucje finansowe-inwestorzy. Wspomnienie o działaniu świata finansjery jest o tyle istotne, że często początkujący inwestorzy nie zwracają na te informacje uwagi, co może być dla nich dość kosztowne. Jak widać książka jest dla osoby chcącej rozpocząć przygodę z analizą fundamentalną.

Plusy książki:
- napisana przystępnym językiem,
- zwraca uwagę na pewne oczywistości, które zazwyczaj wyłączane są poza proces decyzyjny inwestorów,
- zawiera sporo przykładów,
- zwraca uwagę na najważniejszy aspekt inwestowania - psychologię,
- ma gotowe do wykorzystania w praktyce rozwiązania,
- jest zrozumiała dla początkującego czytelnika,
- zawiera sporo interesujących dla inwestora źródeł informacji,
- autor przenosi na rynek kapitałowy zdobyte podczas analizowania nieruchomości doświadczenia,
- jest komplementarna - zwraca uwagę na całość procesu decyzyjnego z jakim ma do czynienia przeciętny inwestor,

Minusy:
- uważny czytelnik znajdzie kilka błędów,
- nieco za prosta, wymaga sięgnięcia po bardziej rozbudowane pozycje z AF, zanim inwestor będzie w stanie skutecznie stosować opisane techniki,

Podsumowując - inwestor zainteresowany rozpoczęciem przygody z analizą fundamentalną lub chcący przeczytać polskie zakończenie serii książek Kiyosakiego (z którego autor sporo czerpie) powinien sięgnąć po tę pozycję. Ryzyko takiego zakupu praktycznie nie istnieje, ponieważ wydawnictwo daje gwarancję zwrotu ceny książki dla niezadowolonemu czytelnikowi. Osoby zainteresowane tematyką poruszaną w książce Tobiasza, zachęcam do nabycia jej za pośrednictwem jego strony. W ten sposób podwójnie wspomogą autora.

piątek, 23 września 2011

Czy to ma sens?

Tytułowym "TYM" będzie analiza fundamentalna w połączeniu ze strategią covered call. Cofnijmy się nieco w przeszłość, a dokładniej do dnia 31 maja b.r., kiedy to napisałem, że odbędzie się remanencik w moim portfelu fundamentalnym. A do tego dołożone zostaną opcje. Jak dotąd kupiłem Vodafone, Microsoft, Annaly Capital Management, National Bank of Greece i dwie tajemnicze spółki, o których napiszę kiedy indziej. Poniżej w tabelce prezentuję jak całość wygląda obecnie:

Liczba akcji jest przeskalowana tak aby najmniejszą wartością było 100. Jeżeli gdzieś jest 200, to oznacza, że pozycja jest podzielona na dwie części: inwestycyjną-długoterminową i spekulacyjną-krótkoterminową.

Jak widać dobrze nie ma - strata około 3 200 zielonych wobec zainwestowanych 16 267 wygląda kiepskawo. Stopa zwrotu wyrażona w dolcach wynosi ok -19.7%. W tym samym czasie SP500 rąbnął się o ok 15.9%. Czekam na brawa, pobiłem indeks - moje akcje leciały bardziej :) Nieco inaczej będzie to wyglądało jeżeli wynik wyrazimy w PLN (rozwijałem ten temat w nr 9 EM). W PLN wygląda to tak:

Jak widać jest znacząco lepiej. SP spadł o 15.9%, natomiast moje akcje już tylko o 3,09%. Teraz faktycznie mogę napisać, że pobiłem indeks. No dobra, ale jak na razie wziąłem pod uwagę tylko różnicę w wycenie. A gdzie dywidendy, a gdzie opcje? Jeżeli chodzi o dywidendy, to było ich niewiele - dostałem 96 USD za akcje VODu (liczę tylko za 100 akcji, bo pozostałe dokupiłem później bez prawa do dywidendy). Podsumowanie dzisiaj jest dla mnie dość niekorzystne, bo 28 września mógłbym sobie doliczyć dywidendę z NLY, a w listopadzie bulić będzie VOD i jedna z nieopisanych przeze mnie jeszcze spółek (w sumie ok 370 USD dla liczby akcji, jak powyżej). Natomiast zestawienie premii opcyjnych podaję poniżej (przeliczone na 1 opcję). Tam, gdzie występują wartości ujemne, oznacza to, że rolowałem pozycję:


Jak widać, zapłacone dywidendy i premie opcyjne to razem 1 266 USD. A więc rzeczywista stopa zwrotu w USD wynosi -13%, a w PLN 3,42%. Nie narzekam, tym bardziej, że inwestycja w polski Wig20 przyniosłaby mi śliczne -27,1%.

Jeszcze na sam koniec o metodologii - przyjąłem średni kurs kupna akcji i wypłaconej premii na poziomie 2,80 PLN za USD (w sumie nieco niekorzystnie dla mnie, bo większość premii opcyjnych zostało wypłacone przy wyższym kursie), natomiast aktualną wycenę w PLN przeliczyłem po kursie 3,25 (gdyby się nie włączył NBP i BGK, mógłbym liczyć po 3,35 PLN za USD). Wszystkie wartości zostały skorygowane o prowizje.

Trzymam jeszcze ok 20% portfela w gotówce, w razie gdyby się pojawiły jakieś interesujące okazje. Jeszcze jedną korzyścią, jaką wyciągnę z obecnej sytuacji będą wyższe dywidendy - i tak np 4.31%, jakie zapłaciłaby jedna z nieodkrytych spółek (licząc wysokość dywidendy [$]/cenę kupna [$]) rośnie do 4.99% (licząc dywidenda [PLN]/ cena kupna [PLN]). Taki tam skromny wzrost dywidendy o 16%, a spółka nawet nie musi kiwnąć palcem :]

czwartek, 15 września 2011

Niegramotne XTB

Dzisiaj naprawdę nie zdzierżyłem. Wraca człowiek późno w nocy do domu "naenczantowany" pewną dawką eliksirów rozweselających i w ramach zmagań z rzeczywistością, postanawia sprawdzić pocztę. I cóż oczęta jego napotykają? Napotykają na marketingowo-gramatyczną rozkosz prosto ze stajni XTB. Pierwsze starcie ze wzmiankowaną rozkoszą przegrałem walkowerem, uznawszy iż stan rozweselenia nie pozwala na poprawną absorpcję wysoce gramatycznych treści, jakimi uraczył mnie mój ulubiony dom maklerski. Po nocnym odpoczynku i zasłużonej "deenczantacji" organizmu postanowiłem po raz kolejny stanąć w szranki z "najMiodkowniejszą" polszczyzną. Żeby podzielić się rozkoszami, jakich dostarcza marketingowy potworek iksów, rozbiorę całość na czynniki pierwsze. Zacznijmy od nagłówka tejże sympatycznej wiadomości.


Nie, no generalnie nie jest źle i czepiam się tylko dla rozgrzewki. Odsłania, to nie to samo co obnaża, choć pewne niepokojące podobieństwa da się znaleźć. Szczęśliwie przesłanie jest nie takie, że obnaża się, ale że odsłania swoje sekrety. Mając na uwadze zdrowie psychiczne uczestników, mam nadzieję, że nie będą to sekrety erotyczne. Chociaż kto wie? Może dr Elder postanowi wykonać coming out? W budowaniu napięcia na pewno by to pomogło. No ale dobra, przejdźmy do konkretów bo na razie tak sobie tylko z XTB dworuję. Jedźmy dalej:


"Cykl konferencji ma swoją logiczną całość...dlatego wybór musiał paść na Dr Eldera – Legendy tradingu"- ja w to nie wątpię, nie wątpię również, że Dr (koniecznie tytuł z dużej) Elder padłby z wrażenia na tak odważne wysiudanie biernika. No chyba, że chodziło o dwuczłonowe nazwisko: Eldera-Legendy, wtedy to mogłoby mieć pewien sens. Drugim wytłumaczeniem może być fakt, że Dr (tytuł koniecznie z dużej) Elder, jest jak trójca święta, w wielu osobach - np Dr (tytuł koniecznie z dużej) Elder i Dr (tytuł koniecznie z dużej) Legenda.

"(...)jednego z nielicznych guru zapraszanych na liczne konferencje na całym świecie." Bardzo mi się to zdanie podoba. Będę je namiętnie wykorzystywał. Wracając do Dr (tytuł koniecznie z dużej) Eldera - być może taki jest los nielicznych guru zapraszanych na liczne konferencje, że w ich obecności żaden biernik nie ma szans. Przejdźmy jednak do kolejnego z nielicznych błędów, nad którymi wyleję liczne złośliwości:


Hmm, ja z kolei nie muszę znać trzech, wystarczy jeden, powodów dla których ktoś stawia przecinek przed i po słowie "dla"? Znaczy się, że od dzisiaj mam pisać np: "Mam ,dla, ciebie propozycję"? A może tam miał być angielski cudzysłów? Tylko się komuś pomyliło z przecinkiem? Chyba, że przy nielicznych słowach stawia się liczne przecinki. No nic, czas na nieliczne powody, które przyciągną liczną grupę ludzi:


Na szczególną uwagę zasługuje powód drugi: "Będziesz się uczył od legendy, tradingu, który rzadko prowadzi szkolenia w tej części świata". Tja, od legendy, który.... Do dzisiaj żyłem w naiwnym przeświadczeniu, że w języku polskim legenda jest rodzaju żeńskiego. Ot, prostaczek ze mnie. Aż wstyd nie wiedzieć, że u nas, jak w Niemczech, obowiązuje das Madchen (to dziewczynka). Coraz bardziej umacniam się w podejrzeniu, że na tej konferencji dojdzie do jakiegoś coming outu. Od dzisiaj także przy słowie "trading" stawiamy dwa przecinki (dwucinek?).

Na tym tle nieco bladawo wypada powód 3 ze swoim spotkaniem eEuropejskim. Od teraz przecież przymiotniki utworzone od nazw kontynentów piszemy z dużej. A szczytem czepialstwa jest to, że Dr (tytuł koniecznie z dużej) Elder jest Amerykaninem i trochę ni z gruszki ni z pietruszki zostało to połączone ze spotkaniem europejskim. Uwaga na dwucinek przy jakości, chociaż jeżeli chodzi o "jakość" treści w tej reklamie, to cudzysłów (nawet angielski) byłby jak znalazł. I ostatnia część:


"Dla tych, którzy wiedzą, że własny rozwój = większe zyski, a w dodatku, gdy uczysz się wprost o źródła i twórcy metod nigdzie indziej nieprezentowanych". O kurna, tym razem ktoś chciał wykończyć dopełniacz wołaczem. O xtb, źródło wiedzy wszelakiej, nauczycielu, rozweselaczu!

Tak na dobrą sprawę, to chciałem nadmienić, że nie jestem polonistą (ani nawet humanistą). Zdaję sobie również sprawę, że błędy się zdarzają i że sam je popełniam (szczególnie nadużywam przecinków idąc raczej w ilość niż jakość), no ale wydaje się, że przekaz marketingowy powinien podlegać specjalnej trosce. Poza tym, moim zdaniem, szacunek dla klienta wymaga aby stosować się do reguł języka. Czepiam się, wiem.

środa, 14 września 2011

NBG w kontekście kulinarnym

Przepis na spekulacyjne 25.5% lub 53% w 4 miesiące: szczypta soli, krztynka NBR. Podgrzać w Grecji.

Dzisiaj krótko i mocno spekulacyjnie. Przyglądałem się ostatnio radosnej wyprzedaży na greckim parkiecie, którego główny indeks rypnął sobie od 2007 roku o ok 85%.


Nie czarujmy się - w cenie akcji greckich jest bankructwo tego kraju. Kontrowersyjnie uważam, że bankructwo rządu (pewnie poprzez restrukturyzację) nie powinno mieć aż tak dramatycznych skutków, jakie obecnie dyskontują rynki. A biorąc pod uwagę przecenę, jaka spotkała największe banki greckie, należałoby się spodziewać ich upadku. Stąd też moja decyzja o nabyciu akcji National Bank of Greece (NYSE:NBG), który został przeceniony o wesołe 94% w przeciągu 5 lat (kapinkę mniej, bo w międzyczasie był split 26:25). Żeby było śmieszniej, pierwszym, stratnym rokiem dla banku był ten zakończony 31.XII.2010, a sama strata sięgnęła połowy zysku za rok 2009.

Nie wrzucam analizy finansów tego cudeńka, bo tak na prawdę gra rozegra się o to, czy UE i Grecja pozwolą na wymuszone bankructwo (wymuszone, bo IMO spowodowane ono może być jedynie przez namiętne wycofywanie depozytów przez zachwyconą konsekwencjami lewicowego rozpasania ludność) i o to ile tak na prawdę w bilansie tego banku jest "bezpiecznych" papierów rządowych. Na osłodę, wystawiłem sobie opcyjkę na te papiery, która wygasa 18 lutego 2012, z premią 20 USD i strajkiem na poziomie 1 USD. Przy cenie nabycia na poziomie 0.78 USD za akcję, premia stanowi 25.5% wartości akcji, natomiast w przypadku wykonania, do zarobienia będzie 53%. Co ciekawe w 2010 bank wypłacił dywidendę (26c), którą zresztą płacił regularnie od 2000 roku, z krótką przerwą w 2009. Gdyby podobna dywidenda została wypłacona w 2011 (na co nie liczę), stanowiłaby skromne 33.3%. Mam nadzieję na wznowienie dywidend w terminie do 5 lat. Oczywiście o ile wcześniej nie zostanie wykonana jedna z wielu opcji, jakie zamierzam wystawić na te akcje.

Ze względu na mocno spekulacyjny charakter inwestycji, zaangażowanie jest na poziomie kilku procent.

Full disclosure: long NBG,(0.78 USD), short call NBG (NBG.C.18FEB12.US.AM.1, 0.20 USD).

wtorek, 6 września 2011

Narodowy Bank Szwajcarii w kontekście tradingu

Wiadomością dnia dzisiaj jest info od SNB, który ogłosił iż będzie sprzedawał dowolną ilość franków po cenie 1.2 euro. Oczywiście przy pewnym wolumenie obrotu będzie to znaczyło po prostu dodruk franków, do czego zresztą SNB ma pełne prawo jako bank centralny. Pozostaje pytanie, jak można wykorzystać taką informację. O ile wierzymy w możliwości i determinację Szwajcarów, można zabawiać się w wystawianie opcji put na EUR/CHF ze strajkiem nieco poniżej (dla bezpieczeństwa) poziomu 1.2 - ten scenariusz sprawdzi się świetnie w sytuacji kiedy inwestorzy nadal będą wierzyli we franka i kurs będzie oscylował w okolicy ustalonego przez SNB dna. Z drugiej strony jeżeli inwestorzy postanowią gremialnie przerzucić się na inną zabawkę, rozsądne wydaje się otwarcie długiej pozycji na tej parze ze stopem tuż poniżej 1.2. I tak o ile longi na futach z ustawionym SL pozwalają spać spokojnie, o tyle shorty na putach wymagają monitorowania - pamiętajmy o casusie Sorosa i Banku Anglii.

Disclousure: long on EUR/CHF, short put on EUR/CHF (ATM),

P.S. XTB jak zwykle spaprał sprawę i mają problem z tą parą u siebie na platformach.