Najlepsze wyniki

Najlepsze wyniki

czwartek, 13 października 2011

O tym, jak mi zbladły literki

Literki przed nazwiskiem każdy z nas ma, mam i ja. A tu was mam, bo nawet jak wam się wydaje, że nie macie literek, to se możecie dopisać pan/pani i tyż będziecie mieli! Niestety po lekturze ostatniego "mesydża" od XTB moje literki znacząco zbladły. Z zawiści oczywiście, bo jakże by inaczej. Ale zacznijmy od początku. A było to tak:

Razu pewnego, siedząc sobie przed kompem dostałem maila. Napisało do mnie najszlachetniejsze z biur podróży. Biuro, które oferuje podróż w marzenia. Biuro oferujące niebiańską wycieczkę śladami najlepsiejszych traderów. Biuro tak zacne, że nawet nie mam słów abyż tąż zacność opisać we właściwy sposób. A imię jego czterdzieści i cztery. Znaczy się tfu, XTB. Niegodnym ja aby otrzymywać maile od samego XTB, ale jednak. Oto się ziściły me marzenia. Jest mail, nowe treści w nim, a co jedna to godniejsza. Alleluja bracia i siostry - życie jest piękne. Jak na zawodowego niegodnego przystało postanowiłem tę muzykę sfer opisać niegodnym językiem niegodnych. Skopiowałem boskie treści do worda aby podliczyć ile szczęścia mnie spotkało i oto statystyki:


1944 znaki w jednym, ściśniętym bloku tekstu. Ach, jaka radość dla ocząt. Ale cóż czynić. Jak XTB pisze, to odbiorca ma obowiązek czytać. Co ja mówię czytać - pochłaniać. A czegóż tam nie ma? Mówiąc szczerze jest wszystko. Po pierwsze dowiedziałem się, że będę miał opiekuna. Łał, awesome! I ten cudny opiekun mój będzie:

- "poprawiał jakość obsługi klienta" - hahahaha - cóż, mój opiekun na pewno ma poczucie humoru,
- "wyselekcjonowany" - cokolwiek to znaczy, ale mnie się to kojarzy tylko z tym, że starannie wyselekcjonowane ogórki są moczone w zimnej wodzie około pół godziny, następnie myte, płukane i wkładane do słoi ... link W każdym razie mam nadzieję, że mój opiekun nie będzie starannie myty, płukany i wkładany do słoja,
- "osobą z dłuższym stażem" - nie mylić ze stelażem,
- miał "własne doświadczenie inwestycyjne" - znaczy się, że już min. jedną transakcję zawarł. Oczywiście na demie,
- "świadczył wsparcie analityczne" - serio? Miałbym korzystać ze wsparcia analitycznego XTB? O poczuciu humoru opiekuna już pisałem,
- "współpracował ze mną w celu poprawy moich/swoich wyników inwestycyjnych" - z tego maila nie wiem kto będzie poprawiał czyje wyniki inwestycyjne. Zresztą na grzyba mam poprawiać wyniki, kiedy ja ze swoich jestem zadowolony? No chyba, że mam poprawiać jego wyniki, żeby mój wyselekcjonowany opiekun jakieś w ogóle miał.

Wiem również, że mogę korzystać z mojego opiekuna:

"Jestem również do Państwa dyspozycji, gdyby chcieli się Państwo zorientować w bieżącej sytuacji rynkowej" - dobra, od dzisiaj będę co dziesięć minut wysyłał maila z pytaniem: "to jaki jest kurs EUR/USD?". Ciekawe ile gościu wytrzyma?

Ale co tam. Jest też mały statement:

"Tych z Państwa, którzy są zainteresowani kontaktem, bardzo proszę o przesyłanie swoich statementów za ostatni okres, żebym możliwie szybko mógł je przeanalizować i się z Państwem skontaktować" - no i miałem dylemat - ile to jest ostatni okres? Poprzedni miesiąc, bieżący, jeden dzień, dwa lata? W końcu postanowiłem posłać statement za ostatni okres - link (no co, opinia to też statement).

W każdym razie jestem bezpieczny bo:

"(...) oraz by możliwie szybko rozpocząć ewentualne działania zmierzające do zmiany sytuacji tych z Państwa, którzy w chwili obecnej ponoszą straty" - ci z Państwa, którzy tracą są proszeni o wpisanie się w komentarzu poniżej. Ciekawe, czy jak gościu będzie tracił pomagając mi nie stracić, to dostanie maila od innego ludka z XTB, z informacją że jak będzie tracił, to ma napisać i ktoś temu zaradzi. W każdym razie czekam aż straci nerwy.

Mój opiekun jest jak chemia - żywi, leczy i ubiera:

"Moją rolą będzie również tworzenie materiałów i programów szkoleń dla zaawansowanych klientów, dla których dotychczasowa oferta jest niewystarczająca. Jeżeli będę uzyskiwał od Państwa wskazówki na temat Państwa oczekiwań, tematyka będzie mogła być lepiej dopasowana do Państwa potrzeb." - no i sam się prosił. Wysłałem mu swoją opinię na temat XTB i zobaczymy, czy dopasuje tematykę do moich oczekiwań. To byłoby coś - szkolenie dla klientów, jak grzecznie prosić konsultantów XTB, żeby uzyskać pomoc. Jak za komuny wchodził klient do sklepu i nie był dość grzeczny, to mógł usłyszeć won mi stąd. Dzięki szkoleniom mojego opiekuna, ja nie będę miał problemów z wyrażaniem odpowiedniego szacunku. Ode mnie może się spodziewać mnóstwa wskazówek.

Ale najlepsza jest końcówka:

"Pozdrawiam.
XYZ XYZ
Senior Dealer
Makler Papierów Wartościowych z Uprawnieniami do Doradztwa Inwestycyjnego (secret number)"


Awesome, awesome, awesome. Pamiętam na studiach miałem jednego takiego gościa z niedostatkiem pieszczot, który na pierwszych zajęciach wszedł na salę i powiedział "pozwólcie państwo, że się przedstawię". I dawaj, podszedł do tablicy i pisze:
dr hab. inż. Marian K. prof. nadzw. Politechniki Wrocławskiej
No ten to miał szacun. Chciałbym widzieć jego wizytówkę - metr pięćdziesiąt w pasie to minimum. Ale wracając do mojego opiekuna - ja bym se jeszcze dołożył magistra przed tym maklerem. Ale nie takiego że trzy literki i spacja, tylko w pełnym wymiarze:
Senior Dealer Magister Licencjat Abiturient Makler Papierów Wartościowych z Uprawnieniami do Doradztwa Inwestycyjnego (nr. licencji) Mąż/Kawaler Pan Filatelista. No i czy kogoś dziwi, że moje literki zbladły? W końcu ja mam tylko jakieś tam bez sensu kursy międzynarodowe - i nawet nie mam licencji, bo jestem dopiero candidate, więc już w ogóle wstyd się przyznawać. Faux pas z mojej strony.

Muszę przyznać, że mój opiekun jest szybki - po przesłaniu mu statementu odnośnie XTB już mam odpowiedź. W tym rozwiane zostały moje wątpliwości:

"Czy to moje naiwne niezrozumienie nowej polityki XTB, czy rzeczywiście będę się mógł raz na jakiś czas spodziewać kompetentnej odpowiedzi na zadane pytanie? I do tego być może odpowiedzi od osoby, która rozumie tak "zaawansowane" pojęcie, jak np fixing."

I odpowiedź:

"Jako licencjonowany makler wiem również, czym jest fixing"

Uff, powiało grozą. Całe szczęście, że ja jeszcze nie jestem licencjonowany tylko sobie kandyduję. Inaczej wpisy na blogu zaczęłyby być nieco sztywne. Zaczynałbym np tak: jako certyfikowany członek CIMA wiem czym są opcje. Wiem również czym jest covered call. I w sumie na tym post by się kończył, no bo co jeszcze mógłbym dodać. W końcu ja wiem. Inni nie muszą.

Gdyby XTB zażyczyło sobie opłat za korzystanie z ich usług to bym płacił. W końcu śmiech to zdrowie, a zdrowie jest bezcenne. A swoją drogą, to ciekawy jestem, jak ta korespondencja się rozwinie. Gość jest biedny, że trafił na mnie. Ech pocierpi on, pocierpi.