"12 groszy, tylko nie płacz proszę
12 groszy w zębach tu przynoszę "Jak widać tekstem piosenki klasyka zachwycił się min. Jacek Jan Vincent Rostowski (swoją drogą facet ma niezły dualizm w nazewnictwie). Jak donosi
DGP nadchodzi koniec lokat antybelkowych. Co samo w sobie zaskakujące nie jest. Zaskakująca jest za to propozycja ministerstwa finansów, wg której od 1 lipca 2011 podatek od zysków, potocznie mówiąc, bankowych będzie zaokrąglany do pełnych groszy w górę. Oczywiście wszystko w trosce o "równość obywateli wobec prawa". Tośmy się pośmiali. Jakoś w Polsce zawsze jest tak, że jak ktoś mówi o równości obywateli wobec prawa, to większość obywateli na tym traci. Żeby nie wspomnieć o dziwnym omijaniu tematu nierówności wobec prawa Kościoła Katolickiego i reszty obywateli (ano np. komisja majątkowa, ulgi dla parafii prowadzących działalność gospodarczą, nieopodatkowane grunty kościelne, pensje dla katechetów [wbrew konkordatowi] i wiele, wiele innych), co kosztuje rocznie budżet państwa ok 12 mld PLN oraz KRUSu, co kosztowało nas wszystkich w 2009r 16,4 mld PLN, żeby nie wspomnieć o mundurówkach, ustawie kominowej, czy kompletnym braku odpowiedzialności posłów za swoje działania. Cóż, tu jakoś równości nie ma potrzeby stosować.
Dzisiaj jednak nie o tym. To co jest zabawne, to fakt, że MF bierze "odwet" na obywatelach za lokaty z dzienną kapitalizacją. Dotychczas (pomijając bezbelkowe depozyty) część osób traciła na zaokrągleniach (ci, których podatek wyliczony miał końcówkę 50gr i więcej), a część zyskiwała (ci, których podatek wyliczony miał końcówkę 49gr i mniej) - całość mniej więcej się bilansowała - co oznacza, że efekt był neutralny dla skarbu państwa. Od 1 lipca jednak każdy, kto otrzyma odsetki z banku zapłaci większy podatek (niektórzy prawie o 1gr, inni większy o dziesiąte części grosza). Niemniej jednak można powiedzieć, że w ten sposób podwyższony zostanie podatek od zysków kapitałowych. Przy czym może się zdarzyć, że podatek belki pochłonie cały zysk kapitałowy - stanie się tak w sytuacji, kiedy należne odsetki wyniosą 1gr, podatek belki wyniesie 0.19gr, a po zaokrągleniu do pełnego grosza w górę (tzw sufit z wyliczonej kwoty) wyniesie dokładnie 1gr (podatek belki wynosi 100%). Takie sytuacje mogą mieć miejsce bardzo często - wystarczy sobie wyobrazić, że ktoś posiada konto oszczędnościowe i trzyma na nim kilka - kilkadziesiąt złotych, albo przetrzymał parę dni pieniądze z pensji, zanim je zainwestował (większość banków na koniec miesiąca dolicza odsetki za okres, jaki pieniądze leżały na koncie). Jeden grosz to wprawdzie niewiele, zakładając jednak, że co drugi Polak ma konto oszczędnościowe i przynajmniej jedną lokatę (oba produkty z kapitalizacją miesięczną), na których co miesiąc straci 1 gr, zyski dla skarbu państwa wyniosą 4 320 000 PLN. Zakładając, że dwa razy tyle państwo skosi na przedsiębiorstwach (8 640 000 PLN), to przychody z tytułu podwyższonego podatku Belki dadzą budżetowi 12 960 000 PLN. Wobec przychodów z tytułu "odsetek lub innych przychodów od środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku podatnika lub w innych formach oszczędzania, przechowywania lub inwestowania", które za rok 2009 wyniosły 2 015 mln PLN, oznacza wzrost podatku belki do 19.12%. Oczywiście rzeczywisty podatek belki od zysków bankowych wzrośnie jeszcze bardziej, bo kwota 2 015 mln PLN odnosi się również do podatków od zysków np. z funduszy inwestycyjnych.
Na sam koniec tekstu chciałem podziękować Donaldowi i Janowi Jackowi Vincentowi za dotrzymanie obietnicy zniesienia podatku Belki. Dobra robota chłopaki!