19 kwietnia b.r. upłynął termin składania zapisów na akcje serii P BOŚ Banku - jednego z najmniejszych i chyba najbardziej zapomnianego z banków na warszawskim parkiecie. Zapomnienie nie dziwi zanadto szczególnie, że bank nie popisuje się wynikami:
- P/E: 12.7
- P/BV: 0.7
- wskaźnik kredytów zagrożonych 4.8% (+23% r/r) vs 3.0% w takim Getin Noblu
Historycznie kurs zachowywał się słabo na tle innych banków:
BOS VS PKO PEO BHW BSK
BOS vs WIG banki
A dodajmy do tego jeszcze wypłacaną przez inne banki dywidendę (BOŚ się w takie rzeczy nie bawi) i otrzymamy obraz kompletnej nędzy i rozpaczy. Co mnie w takim razie skusiło do złożenia zapisu?
Po pierwsze działania stabilizacyjne - które mogą być prowadzone do 30 dni od debiutu praw na GPW i do 15% liczby emitowanych akcji. Dotychczas takie działania powodowały, że inwestycję można było zakończyć w miarę bezpiecznie w okresie kiedy były one przeprowadzane.
Po drugie cena - rzadko się zdarza, żeby w przypadku nowej emisji z niższą ceną niż rynkowa, kurs na giełdzie nie reagował. Tymczasem ogłoszono maksymalną cenę emisji na poziomie 45 PLN, a kurs na GPW uparcie pozostawał na poziomie 47-48 PLN. Co więcej nawet po ogłoszeniu redukcji ceny emisji do 35 PLN, cena rynkowa wciąż jest powyżej 45 PLN. A mówimy tu o znaczącym pakiecie akcji, bo nowa emisja stanowi ok 28% akcji spółki (liczonej już po podwyższeniu kapitału).
Ciekawy jestem, jak się zachowa kurs BOSia na debiucie (4 maja b.r.). Oczywiście sporym czynnikiem ryzyka przy wychodzeniu z tej spekulacji jest bardzo niska płynność na spółce, która jest na poziomie kilkunastu/ kilkudziesięciu tysięcy złotych dziennie.
Za zwrócenie mojej uwagi na BOSia i wymianę przemyśleń dziękuję zaprzyjaźnionemu blogerowi Zdzichowi (a jak stracę, to się policzymy na Wall Street :P )
Ostateczne warunki emisji:
Cena emisyjna: 35 PLN
Redukcja: 20.50%
Debiut: 4.V.2012
Najlepsze wyniki
czwartek, 26 kwietnia 2012
czwartek, 12 kwietnia 2012
Szwajcarskiego frankorado ciąg dalszy
Odkąd pierwszy raz kochany SNB postanowił przyjść na rynek i porozdawać cukierki minęło już siedem miesięcy. Od tego czasu pierwotna strategia, którą opisywałem tutaj uległa drobnym modyfikacjom. I tak zamiast sprzedawać puty i wygrywać longi, pozostałem przy longach, natomiast sprzedaję sobie binarki (zaciskając zęby ze względu na konieczność utylizacji platformy XTB).
Obecnie znowu jesteśmy w ciekawym momencie, a sami Szwajcarzy zdają się igrać z rynkiem. Otóż 5 kwietnia SNB dopuścił do pierwszego testu poziomu parytetu (1.2), a kurs EURCHF zjechał do 1.1998, poczym onieśmielony własną śmiałością wycofał się i zakończył dzień na poziomie 1.2018
Od września ub. r. sytuacja na euro franku zmieniła się dość mocno. Warunki makro nadal sprzyjają interwencji SNB na rynku ale niepokój po niedawnym braku interwencji pozostaje. Mimo wszystko uważam, że ciągle można zabawiać się w longinki przy poziomie 1.2000 i opcje (ale już nie sprzedaż putów). Obecnie czaję się na 100 punktowego longa od 1.2007, plus do tego zabawiam się w zbieranie po 10-20 pipsów z poziomu 1.2012. Z opcjami jestem już ostrożniejszy i obecnie putów nie planuję. Natomiast binarki na parę tygodni wciąż są jak najbardziej ok, jednak w ilościach znacząco mniejszych niż do tej pory.
Disclousure: long EUR/CHF
Obecnie znowu jesteśmy w ciekawym momencie, a sami Szwajcarzy zdają się igrać z rynkiem. Otóż 5 kwietnia SNB dopuścił do pierwszego testu poziomu parytetu (1.2), a kurs EURCHF zjechał do 1.1998, poczym onieśmielony własną śmiałością wycofał się i zakończył dzień na poziomie 1.2018
Od września ub. r. sytuacja na euro franku zmieniła się dość mocno. Warunki makro nadal sprzyjają interwencji SNB na rynku ale niepokój po niedawnym braku interwencji pozostaje. Mimo wszystko uważam, że ciągle można zabawiać się w longinki przy poziomie 1.2000 i opcje (ale już nie sprzedaż putów). Obecnie czaję się na 100 punktowego longa od 1.2007, plus do tego zabawiam się w zbieranie po 10-20 pipsów z poziomu 1.2012. Z opcjami jestem już ostrożniejszy i obecnie putów nie planuję. Natomiast binarki na parę tygodni wciąż są jak najbardziej ok, jednak w ilościach znacząco mniejszych niż do tej pory.
Disclousure: long EUR/CHF
piątek, 16 marca 2012
Sobotnie spotkanie Akademii Inwesstora
Wszystkich zainteresowanych surowcowymi "speshul taktics" zapraszam na sobotnie spotkanie Akademii Inwestora w Katowicach. Mój wykład będzie dotyczył alternatyw, jakie posiada inwestor chcący zainwestować w surowce. Ze szczególnym uwzględnieniem gazu ziemnego i ropy naftowej.
Początek spotkania – pierwsza prezentacja od godz. 10:00
Miejsce spotkania : Katowice ul. Opolska 22
Początek spotkania – pierwsza prezentacja od godz. 10:00
Miejsce spotkania : Katowice ul. Opolska 22
niedziela, 11 marca 2012
Inwestycje typu mniej więcej
Inwestycje typu mniej więcej, czyli mniej ryzyka, więcej zysku. Pytanie czy to możliwe? Tym razem temat z obszaru "myślę i badam, do decyzji wciąż kawałek". Post jest też pewnie pierwszym z cyklu "Karnawał w Rio", a kolejne będą się ukazywać wraz z postępującymi studiami nad zagadnieniem. Na razie najsmakowitsze kęski.
Oprocentowanie obligacji rządowych denominowanych w Realu:
Oczywiście smakowite yieldy nie pomogą jeżeli Real osłabi się wobec Złotego. Warto zatem szybciutko zerknąć na zachowanie się tej parki na przestrzeni wieków. A pisząc "wieków" mam na myśli ostatnią dekadę:
Jak widać generalnie BRL zachowuje się mocniej niż PLN, za wyjątkiem krótkich korekt (szczególnie w okresie, kiedy spada kurs surowców od których Brazylia jest mocno zależna).
Ratingi:
Wg S&P i Fitch Polska posiada rating lepszy o pół "oczka", wg Moodys różnica wyniosła 2 "oczka" (w "przeliczeniu" na
ratingi poprzednich). Z kolei Dagong (Chińska agencja), rating Brazylii jest o pół "oczka" wyższy.
Biorąc pod uwagę powyższe, jak i fakt, że polskie papiery skarbowe są oprocentowane na poziomie:
- dwulatki: 4,75%
- czterolatki: 5,5%
- dziesięciolatki: 6,5%
co oznacza, że zwrot na papierach brazylijskich jest do dwóch razy, wyższy wydaje się, że inwestycja w brazylijski dług może stanowić ciekawą okazję inwestycyjną. Oczywiście po dokładnym zbadaniu tematu
Oprocentowanie obligacji rządowych denominowanych w Realu:
Oczywiście smakowite yieldy nie pomogą jeżeli Real osłabi się wobec Złotego. Warto zatem szybciutko zerknąć na zachowanie się tej parki na przestrzeni wieków. A pisząc "wieków" mam na myśli ostatnią dekadę:
Jak widać generalnie BRL zachowuje się mocniej niż PLN, za wyjątkiem krótkich korekt (szczególnie w okresie, kiedy spada kurs surowców od których Brazylia jest mocno zależna).
Ratingi:
Wg S&P i Fitch Polska posiada rating lepszy o pół "oczka", wg Moodys różnica wyniosła 2 "oczka" (w "przeliczeniu" na
ratingi poprzednich). Z kolei Dagong (Chińska agencja), rating Brazylii jest o pół "oczka" wyższy.
Biorąc pod uwagę powyższe, jak i fakt, że polskie papiery skarbowe są oprocentowane na poziomie:
- dwulatki: 4,75%
- czterolatki: 5,5%
- dziesięciolatki: 6,5%
co oznacza, że zwrot na papierach brazylijskich jest do dwóch razy, wyższy wydaje się, że inwestycja w brazylijski dług może stanowić ciekawą okazję inwestycyjną. Oczywiście po dokładnym zbadaniu tematu
piątek, 9 marca 2012
OBI-E
"Inwestowanie nie jest skomplikowaną grą. Jest proste, ale nie jest łatwe. Najtrudniejszą rzeczą jest zachowanie stabilności emocjonalnej"
Warren Buffett
Tak jest drodzy czytelnicy - inwestowanie to ciągła akumulacja stresu. Stresu, który musimy jakoś rozładować. A czy jest lepsza metoda niż seks :)
A więc drodzy czytelnicy, czy również w Waszym związku z inwestowaniem najlepszym sposobem na rozwiązanie problemów jest szybki numerek? Zachęcam do uczestnictwa w Ogólnopolskim Badaniu Inwestorów - cz. Erotyczna, które przygotowałem z Tobiaszem.
Ankieta jest anonimowa, a odpowiedź na 17 pytań zajmie Wam maksymalnie 2 minuty. Ankietę możecie znaleźć tutaj:OBI-E
niedziela, 4 marca 2012
Kącik literacki
Znowu se walnę reckę - taki przywilej blogera, że marudzi o czym tam sobie chce. Drodzy czytelnicy, nie obawiajcie się jednak - blog nie zamienia się w kącik literacki, a książka którą recenzuję jest o giełdzie, także jest dobrze.
Więc tak (mój blog, to sobie zaczynam zdania od "więc"), na początku było słowo (nie, zaraz to już gdzieś było). No tak, na początku było moje słowo o słowach Tobiasza. Dzisiaj za to, dostanie się słowom Alberta Rokickiego czyli słynnego Longterma. Jakie sławy zagościły w moich skromnych progach :)
Ale, ale przejdźmy do rzeczy.
Pozycja jest dość krótka ale za to konkretna. Czytało mi się bardzo dobrze a, co z wielką przyjemnością przyznaję, autor stara się dać czytelnikowi maksimum korzyści. Każdorazowo, kiedy ja prezentuję swój warsztat, mam wrażenie, że bez informacji o mojej filozofii, słuchacze nie wyniosą tyle ile mogliby. Pełne zrozumienie prezentowanej strategii wymaga zrozumienia autora, na szczęście Albert bardzo dokładnie tłumaczy się ze swojego podejścia. Dzięki temu każdy czytelnik ma szansę już na wstępie ocenić, czy opisywana strategia będzie zgodna z nim samym.
Większość tak zwanych "guru" rynkowych pisze książki z pozycji inwestora bez skazy. Czytając takie pozycje, wydaje nam się, że autor jest swoistą wyrocznią, która nie popełnia błędów. Bardzo fajne w książce "INWESTUJ LONGTERM" jest to iż Albert bez krępacji przyznaje, iż zdarzało mu się popełniać błędy i, co ważne, sugeruje inwestorowi że błędy są naturalne i należy się:
a) do nich przyznawać
b) z nich uczyć
Takie podejście uważam za bardzo uczciwe i bardzo cenne dla czytelnika. Co więcej - czytając książkę Alberta miałem wrażenie, że czytam o sobie - chociażby przykład Lotosu i KGHMu - autor opisał dwie strategie, jakie ja sam w owym czasie przyjąłem.
Sam tekst czyta się bardzo przyjemnie, wszystko napisane jest w przystępnej formie także książka będzie zrozumiała nawet dla początkujących czytelników.
No i wyszło, że "INWESTUJ LONGTERM" jest super i w ogóle bez wad. Hmm, moja złośliwa natura nie pozwala na taki koniec, więc się przyczepię. Albercie, jak popełniasz kawał dobrego tekstu, to nie porzucaj czytelnika tak szybko! Bo chce się po prostu czytać dalej. No i nie rozumiem dlaczego tak się czepiasz kawy :P
Podsumowując - książka jest napisana przez praktyka, co widać na każdym kroku. Co więcej uczciwie pokazuje jak autor uczył się na własnych błędach. Poza tym czytelnik dostaje do ręki bardzo dobry warsztat. Zdecydowanie polecam każdemu inwestorowi.
Więc tak (mój blog, to sobie zaczynam zdania od "więc"), na początku było słowo (nie, zaraz to już gdzieś było). No tak, na początku było moje słowo o słowach Tobiasza. Dzisiaj za to, dostanie się słowom Alberta Rokickiego czyli słynnego Longterma. Jakie sławy zagościły w moich skromnych progach :)
Ale, ale przejdźmy do rzeczy.
Pozycja jest dość krótka ale za to konkretna. Czytało mi się bardzo dobrze a, co z wielką przyjemnością przyznaję, autor stara się dać czytelnikowi maksimum korzyści. Każdorazowo, kiedy ja prezentuję swój warsztat, mam wrażenie, że bez informacji o mojej filozofii, słuchacze nie wyniosą tyle ile mogliby. Pełne zrozumienie prezentowanej strategii wymaga zrozumienia autora, na szczęście Albert bardzo dokładnie tłumaczy się ze swojego podejścia. Dzięki temu każdy czytelnik ma szansę już na wstępie ocenić, czy opisywana strategia będzie zgodna z nim samym.
Większość tak zwanych "guru" rynkowych pisze książki z pozycji inwestora bez skazy. Czytając takie pozycje, wydaje nam się, że autor jest swoistą wyrocznią, która nie popełnia błędów. Bardzo fajne w książce "INWESTUJ LONGTERM" jest to iż Albert bez krępacji przyznaje, iż zdarzało mu się popełniać błędy i, co ważne, sugeruje inwestorowi że błędy są naturalne i należy się:
a) do nich przyznawać
b) z nich uczyć
Takie podejście uważam za bardzo uczciwe i bardzo cenne dla czytelnika. Co więcej - czytając książkę Alberta miałem wrażenie, że czytam o sobie - chociażby przykład Lotosu i KGHMu - autor opisał dwie strategie, jakie ja sam w owym czasie przyjąłem.
Sam tekst czyta się bardzo przyjemnie, wszystko napisane jest w przystępnej formie także książka będzie zrozumiała nawet dla początkujących czytelników.
No i wyszło, że "INWESTUJ LONGTERM" jest super i w ogóle bez wad. Hmm, moja złośliwa natura nie pozwala na taki koniec, więc się przyczepię. Albercie, jak popełniasz kawał dobrego tekstu, to nie porzucaj czytelnika tak szybko! Bo chce się po prostu czytać dalej. No i nie rozumiem dlaczego tak się czepiasz kawy :P
Podsumowując - książka jest napisana przez praktyka, co widać na każdym kroku. Co więcej uczciwie pokazuje jak autor uczył się na własnych błędach. Poza tym czytelnik dostaje do ręki bardzo dobry warsztat. Zdecydowanie polecam każdemu inwestorowi.
czwartek, 1 marca 2012
Kontrarianizm w narodzie nie ginie
Dzisiaj krótko i ... i w sumie tyle :)
A krótko dlatego, że odsyłam wszystkich Czytelników do bardzo dobrego artykułu mojego Przyjaciela, a jednocześnie początkującego blogera, w którym prezentuje on tak rzadko spotykane trzeźwe podejście do życia. Innymi słowy kontrarianizm pierwszej wody. Szkoda, że tak niewielu ludzi w moim wieku myśli podobnie. Problemy PIIGS zniknęłyby od ręki, gdyby ich obywatele wychodzili z takich samych założeń, jak Artur (jeżeli czytasz ten tekst, to życzę Ci wytrwałości i sukcesów w blogowaniu :) ).
No i okazało się, że nawet bardzo krótko.
A krótko dlatego, że odsyłam wszystkich Czytelników do bardzo dobrego artykułu mojego Przyjaciela, a jednocześnie początkującego blogera, w którym prezentuje on tak rzadko spotykane trzeźwe podejście do życia. Innymi słowy kontrarianizm pierwszej wody. Szkoda, że tak niewielu ludzi w moim wieku myśli podobnie. Problemy PIIGS zniknęłyby od ręki, gdyby ich obywatele wychodzili z takich samych założeń, jak Artur (jeżeli czytasz ten tekst, to życzę Ci wytrwałości i sukcesów w blogowaniu :) ).
No i okazało się, że nawet bardzo krótko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





