Najlepsze wyniki

Najlepsze wyniki

sobota, 4 lutego 2012

Zeznania techniczne

Czas na drugą część podsumowania. Tym razem na tapetę wezmę analizę techniczną i pozostałe niefundamentalne prognozy. Teraz bez procentowej zmiany wartości portfela pod lupę idą wszystkie analizy w których pisałem, jaką zajmuję pozycję.


Dlaczego bez procentowego wyniku? Ano dlatego, że niektóre zagrania molestowałem/molestuję niemiłosiernie - jak np. to z EURCHFem, gdzie wystawiłem już z dobre 50 opcji, a taki np Long Call z 18 stycznia na EURPLN zająłem tylko raz i tyle. I o ile łatwo mi przeliczyć wynik na poszczególnych akcjach i opcjach na nich, bo transakcji jest w miarę niewiele, a poza tym prowadzę sobie oddzielny "kapowniczek" do którego wrzucam wszystkie informacje, analizy i zagrania związane z daną spółką.

Z kolei nie prowadzę oddzielnego dziennika dla poszczególnych zagrań technicznych, wychodząc z założenia, że stan kasy na koncie wystarczająco dobrze odzwierciedla wyniki jakie osiągam. Poza tym rachunek forexowy jest zbiorczy dla całej gamy zagrań, co prowadzi do tego, że nie jestem w stanie dokładnie przeliczyć jaka jego część stanowi(ła) zabezpieczenie tylko dla EURCHF, a jaka dla EURPLN.

Gdybym chciał "wydłużyć" sobie (niemałe :p) co nieco i podrasować ego sposobem większości "analityków" instytucjonalnych, podawałbym wynik liczony do czystego depozytu, co fałszowałoby rzeczywistość poprzez znaczące zawyżenie osiąganej stopy zwrotu. Bo np zakładając, że depozyt dla Short Call EURPLN wynosi 1% wartości - tzn na dzień dzisiejszy ok 420PLN, to przy premii, jaką zgarnąłem za wystawienie tych opcji dałoby wynik w okolicach 200+ %. Oczywiście tylko szaleniec wystawia tyle opcji żeby depozyt pochłonął wszystkie środki na rachunku i należy mieć minimum drugie tyle odłożone na wypadek, gdyby kurs poszedł nie tam, gdzie miał (co już sprowadza wynik z 200% do 100%).

No i ostatnia rzecz - a więc przykład z Telekomunikacją. O ile zagranie z 27 maja wyszło na SL, o tyle o TPS pisałem nie raz. I jak widać na wykresie poniżej, technologia gry w konsolidacji ciągle się sprawdza i w konsekwencji w ciągu roku jestem na plusie na tej spółce. Co nie zmienia faktu, że w danym momencie miałem stratę.


W każdym razie, myślę że z powyższego zestawienia można wywnioskować, że wynik ogółem jest nieujemny :)

czwartek, 2 lutego 2012

Sezon wyników

Wreszcie udało mi się znaleźć czas na długo już odwlekane podsumowanie 2011 roku. W tym poście przyjąłem konwencję rozliczania każdej analizy, jaką zamieściłem na blogu w ubiegłym roku. Biorąc pod uwagę, że jest już dość późno na podsumowanie 2011, zrobię podsumowanie od 01.01.2011 do wczoraj (01.02.2012).

Zacznijmy od portfela fundamentalnego. O tym pisałem:


O czym nie pisałem (chociaż do części tych spółek się przyznałem w tym wpisie):


Do tego dochodzą jeszcze dwie transakcje związane z opcjami na C (Citigroup) + 3,22% m/m i NVDA (Nvidia) + 2,87% m/m. Wykonane jedynie na putach.

Stopa zannualizowana to tylko orientacyjna wielkość pozwalająca porównać, na jakiej inwestycji wyszedłem najlepiej. Weźmy dla przykładu dwie inwestycje: pierwszą, która zarobiła 7% w przeciągu 2 miesięcy i drugą, która zyskała 5% w ciągu miesiąca. W wartościach bezwzględnych pierwsza jest lepsza (7% > 5%), natomiast oczywiste jest, że gdyby druga kontynuowała właściwy trend, to po drugim miesiącu będzie lepsza niż pierwsza. Dokładna i rzeczywista stopa zwrotu widnieje w wierszach "Wynik ogółem [$]" i "Wynik ogółem [zł]".

*MSFT - Pierwszy raz kupiłem akcje MSFT po 24.10$, niestety wystawiony call został po miesiącu wykonany. Stąd też kiedy kolejny raz kupowałem akcje tej spółki zapłaciłem już 26.76$ (i taką cenę przyjąłem za cenę kupna), natomiast wynik na pierwszej transakcji dorzuciłem do CF jaki otrzymałem z wystawiania opcji na Microsoft. Stąd też wyróżnione pole "opcje" w kolumnie "MSFT".

*NBG - Kiedy kupowałem akcje NBG, płaciłem za nie 0,78$ i wystawiłem opcję call z premią 0.20$ na akcję. W międzyczasie nastąpił resplit 1:5 (za każde 5 akcji mam obecnie jedną). Cena kupna i premia opcyjna zostały skorygowane zgodnie z resplitem, stąd też wyróżnione pole "Cena kupna" i "opcje" w kolumnie "NBG". Jest to też dobry przykład dodatkowych ryzyk na jakie wystawia się inwestor korzystający z opcji.

Podsumowując fundamentalną część: wynik jest solidnie dodatni, a jeszcze lepiej wygląda na tle benchmarków:

Jak widać, na 8 spółek, kurs 4 jest obecnie wyżej niż w dniu, kiedy sporządzałem analizę. Dwie (VOD i NBG), które obecnie można kupić taniej, dzięki dodatkowym przepływom z opcji, czy dywidend i tak dały mi całkiem solidnie zarobić. Jedna (ATVI) jest na minusie nawet pomimo spodziewanej dywidendy (ok 15 lutego - nie została uwzględniona w podsumowaniu) i wystawionych opcji, natomiast jest na plusie dzięki osłabieniu się złotego. Ostatnia (ACOM) jest na solidnym minusie w wycenie (32%), dzięki opcjom (spółka nie płaci dywidendy) stratę udało się zmniejszyć o prawie połowę (do 17%), a dzięki dobroczynnemu osłabieniu polskiej waluty, strata ogółem jest symboliczna - 2%.

Ponieważ post robi się przydługi, podsumowanie pozostałej części portfela i analiz zamieszczę w kolejnym wpisie.

środa, 2 listopada 2011

Jak zarobić na nie-rządzie?

W tym wpisie bardzo obficie będę poruszał wątki erotyczne, także osoby poniżej 18 roku życia lub/oraz osoby, których wrażliwość może zostać urażona, proszę o zaprzestanie czytania. Ten post będzie swoistą podróżą od kuleczek francuskiego prezydenta poprzez swojską rzyć polskiego premiera aż do finalnego nie-rządu. Osoby o mocnych nerwach zapraszam do dalszego czytania.

Niniejszy wpis jest sponsorowany przez celnego kopniaka wymierzonego szczytującemu Francuzowi przez niezadowolonego Greka. Otwarte pozostaje pytanie, czy poszło o słodkie chwile z kanclerz Niemiec, czy o inne, zadawnione konflikty. Fakty są takie, że francuskie kuleczki znacząco ucierpiały i pozostaje jedynie połączyć całość z nie-rządem i oczywiście wycisnąć z tej sytuacji troszkę pieniędzy. Znęcając się nieco nad biednym Mikołajem można by uznać, że wprawdzie francuskie banki przeszły crash testy ale wypadły raczej słabo w porównaniu do Mikołajowych kulek, które mimo zjawiskowego spotkania z greckim butem nie wydają się wymagać państwowej pomocy. Następnym razem może warto będzie zastanowić się przed przymuszaniem banków do udzielania kredytów krajom, które zamierzają kupować wytwory francuskiego przemysłu zbrojeniowego. No chyba, że będzie chodziło o jakąś metalową bieliznę.

Przechodząc na rodzime podwórko, pozwolę sobie przypomnieć postawione podczas kampanii pytanie "jak żyć panie premierze?". Oczywiście o ile pytający nie miał na myśli życia przez "rz" albo raczej rzyci, co doskonale tłumaczyłoby pewną niechęć Donaldinio do udzielenia odpowiedzi. Szczególnie, że po długawej podróży Tuskobusem po polskich drogach, rzyć premiera nie była chyba w szczytowej formie. Ale nie zarzucajmy "paprykarzowi" niecnych zamiarów i przejdźmy do odpowiedzi na to to trudne pytanie "jak żyć?".

Francuskie kuleczki poruszone greckim kopniakiem wywołały całkiem pokaźną lawinę wydarzeń, z których najważniejsze jest to, że obecnie na rynku mamy promocję. Oczywiście promocję dla osób zamierzających żyć z nie-rządu. A tutaj sprawa jest całkiem prosta. Biorąc pod uwagę jak bardzo premier Donaldinio unika choćby podejrzeń o to, że jego gabinet ma w planach porządkowanie finansów publicznych, można z dużą dozą spokoju przyjąć, że w nadchodzących miesiącach (dwóch), o ile zajdzie taka konieczność, bronić będzie kursu EURPLN do upadłego i nie licząc się z kosztami takich działań. Bo przecież wszystko jest lepsze niż przekroczenie konstytucyjnego progu zadłużenie i zrobienie sensownych reform. A jedynym czynnikiem, który obecnie może mieć wpływ na naruszenie magicznej linii jest właśnie kurs PLN do eurów i innych zielonych. Najpiękniejsze w tej sytuacji jest to, że obecnie już nic poza ewentualnym ingerowaniem na rynku nie można zrobić żeby uniknąć przebicia bariery (oczywiście o ile PLN się będzie osłabiał). Tak więc zupełnie spokojnie wystawiam sobie calle na EURPLN. Jedynym pytaniem na jakie należy sobie odpowiedzieć jest to jaki kurs wpędzi Jana Jacka Vincentego w kompletną łysinę. Moim zdaniem JJV wyłysieje już przy 4.60 za euro, natomiast mój opiekun z XTB twierdzi, że ten problem pojawi się dopiero przy 4.80. Niezależnie od tego, która wersja wydaje się wam pewniejsza (moje 4.60 vs xtb 4.80), rozpędzone francuskie kuleczki posłały PLN w takim kierunku, że wystawienie call na EURPLN nawet ze strajkiem 4.80 daje w miarę sensowne rezultaty. Oczywiście należy pamiętać, że dług zostanie przeliczony na PLN po kursie z ostatniego dnia roboczego w roku (30.XII). Co oznacza, że właśnie na ten dzień należy ustawić ekspirację opcji.

Disclousure: short call on EUR/PLN (4.60),

wtorek, 27 września 2011

Recka

Dzisiaj se walnę reckę. A co, wolno mi. Ale zacznijmy od początku. Na początku było słowo... Nie, kurde sam w to nie wierzę. Na początku był Wielki Wybuch, a później Tobiasz przysłał mi swoją książkę i takie to były początki tego posta.

Wracając do rzeczy poważnych, Tobiasz napisał książkę pt "Dlaczego Twój makler wolałby, żebyś TEGO nie wiedział?". Pisząc recenzję o danej pozycji oceniający ma spory dylemat. Bo z jednej strony można zadowolić się stwierdzeniem, że jest "ok" albo "do kitu" i już. Można też napisać elaborat o danej pozycji prezentując czytającemu punkt widzenia recenzenta tak, aby recenzja niosła jak najwięcej korzyści dla czytelnika. Postanowiłem zastosować model hybrydowy i wylistować plusy i minusy. Ale zanim przejdę do tej części, zacznę może od tego dla kogo jest ta książka. Otóż Tobiasz opisuje ostatnią część analizy fundamentalnej, jaką jest analiza sprawozdań. Do tego dołożona jest filozofia inwestycyjna, jaką posługuje się autor, a która stanowi integralną część procesu inwestycyjnego. Całość poprzedzona jest zbiorem informacji, jak działają mechanizmy na styku instytucje finansowe-inwestorzy. Wspomnienie o działaniu świata finansjery jest o tyle istotne, że często początkujący inwestorzy nie zwracają na te informacje uwagi, co może być dla nich dość kosztowne. Jak widać książka jest dla osoby chcącej rozpocząć przygodę z analizą fundamentalną.

Plusy książki:
- napisana przystępnym językiem,
- zwraca uwagę na pewne oczywistości, które zazwyczaj wyłączane są poza proces decyzyjny inwestorów,
- zawiera sporo przykładów,
- zwraca uwagę na najważniejszy aspekt inwestowania - psychologię,
- ma gotowe do wykorzystania w praktyce rozwiązania,
- jest zrozumiała dla początkującego czytelnika,
- zawiera sporo interesujących dla inwestora źródeł informacji,
- autor przenosi na rynek kapitałowy zdobyte podczas analizowania nieruchomości doświadczenia,
- jest komplementarna - zwraca uwagę na całość procesu decyzyjnego z jakim ma do czynienia przeciętny inwestor,

Minusy:
- uważny czytelnik znajdzie kilka błędów,
- nieco za prosta, wymaga sięgnięcia po bardziej rozbudowane pozycje z AF, zanim inwestor będzie w stanie skutecznie stosować opisane techniki,

Podsumowując - inwestor zainteresowany rozpoczęciem przygody z analizą fundamentalną lub chcący przeczytać polskie zakończenie serii książek Kiyosakiego (z którego autor sporo czerpie) powinien sięgnąć po tę pozycję. Ryzyko takiego zakupu praktycznie nie istnieje, ponieważ wydawnictwo daje gwarancję zwrotu ceny książki dla niezadowolonemu czytelnikowi. Osoby zainteresowane tematyką poruszaną w książce Tobiasza, zachęcam do nabycia jej za pośrednictwem jego strony. W ten sposób podwójnie wspomogą autora.

piątek, 23 września 2011

Czy to ma sens?

Tytułowym "TYM" będzie analiza fundamentalna w połączeniu ze strategią covered call. Cofnijmy się nieco w przeszłość, a dokładniej do dnia 31 maja b.r., kiedy to napisałem, że odbędzie się remanencik w moim portfelu fundamentalnym. A do tego dołożone zostaną opcje. Jak dotąd kupiłem Vodafone, Microsoft, Annaly Capital Management, National Bank of Greece i dwie tajemnicze spółki, o których napiszę kiedy indziej. Poniżej w tabelce prezentuję jak całość wygląda obecnie:

Liczba akcji jest przeskalowana tak aby najmniejszą wartością było 100. Jeżeli gdzieś jest 200, to oznacza, że pozycja jest podzielona na dwie części: inwestycyjną-długoterminową i spekulacyjną-krótkoterminową.

Jak widać dobrze nie ma - strata około 3 200 zielonych wobec zainwestowanych 16 267 wygląda kiepskawo. Stopa zwrotu wyrażona w dolcach wynosi ok -19.7%. W tym samym czasie SP500 rąbnął się o ok 15.9%. Czekam na brawa, pobiłem indeks - moje akcje leciały bardziej :) Nieco inaczej będzie to wyglądało jeżeli wynik wyrazimy w PLN (rozwijałem ten temat w nr 9 EM). W PLN wygląda to tak:

Jak widać jest znacząco lepiej. SP spadł o 15.9%, natomiast moje akcje już tylko o 3,09%. Teraz faktycznie mogę napisać, że pobiłem indeks. No dobra, ale jak na razie wziąłem pod uwagę tylko różnicę w wycenie. A gdzie dywidendy, a gdzie opcje? Jeżeli chodzi o dywidendy, to było ich niewiele - dostałem 96 USD za akcje VODu (liczę tylko za 100 akcji, bo pozostałe dokupiłem później bez prawa do dywidendy). Podsumowanie dzisiaj jest dla mnie dość niekorzystne, bo 28 września mógłbym sobie doliczyć dywidendę z NLY, a w listopadzie bulić będzie VOD i jedna z nieopisanych przeze mnie jeszcze spółek (w sumie ok 370 USD dla liczby akcji, jak powyżej). Natomiast zestawienie premii opcyjnych podaję poniżej (przeliczone na 1 opcję). Tam, gdzie występują wartości ujemne, oznacza to, że rolowałem pozycję:


Jak widać, zapłacone dywidendy i premie opcyjne to razem 1 266 USD. A więc rzeczywista stopa zwrotu w USD wynosi -13%, a w PLN 3,42%. Nie narzekam, tym bardziej, że inwestycja w polski Wig20 przyniosłaby mi śliczne -27,1%.

Jeszcze na sam koniec o metodologii - przyjąłem średni kurs kupna akcji i wypłaconej premii na poziomie 2,80 PLN za USD (w sumie nieco niekorzystnie dla mnie, bo większość premii opcyjnych zostało wypłacone przy wyższym kursie), natomiast aktualną wycenę w PLN przeliczyłem po kursie 3,25 (gdyby się nie włączył NBP i BGK, mógłbym liczyć po 3,35 PLN za USD). Wszystkie wartości zostały skorygowane o prowizje.

Trzymam jeszcze ok 20% portfela w gotówce, w razie gdyby się pojawiły jakieś interesujące okazje. Jeszcze jedną korzyścią, jaką wyciągnę z obecnej sytuacji będą wyższe dywidendy - i tak np 4.31%, jakie zapłaciłaby jedna z nieodkrytych spółek (licząc wysokość dywidendy [$]/cenę kupna [$]) rośnie do 4.99% (licząc dywidenda [PLN]/ cena kupna [PLN]). Taki tam skromny wzrost dywidendy o 16%, a spółka nawet nie musi kiwnąć palcem :]

środa, 14 września 2011

NBG w kontekście kulinarnym

Przepis na spekulacyjne 25.5% lub 53% w 4 miesiące: szczypta soli, krztynka NBR. Podgrzać w Grecji.

Dzisiaj krótko i mocno spekulacyjnie. Przyglądałem się ostatnio radosnej wyprzedaży na greckim parkiecie, którego główny indeks rypnął sobie od 2007 roku o ok 85%.


Nie czarujmy się - w cenie akcji greckich jest bankructwo tego kraju. Kontrowersyjnie uważam, że bankructwo rządu (pewnie poprzez restrukturyzację) nie powinno mieć aż tak dramatycznych skutków, jakie obecnie dyskontują rynki. A biorąc pod uwagę przecenę, jaka spotkała największe banki greckie, należałoby się spodziewać ich upadku. Stąd też moja decyzja o nabyciu akcji National Bank of Greece (NYSE:NBG), który został przeceniony o wesołe 94% w przeciągu 5 lat (kapinkę mniej, bo w międzyczasie był split 26:25). Żeby było śmieszniej, pierwszym, stratnym rokiem dla banku był ten zakończony 31.XII.2010, a sama strata sięgnęła połowy zysku za rok 2009.

Nie wrzucam analizy finansów tego cudeńka, bo tak na prawdę gra rozegra się o to, czy UE i Grecja pozwolą na wymuszone bankructwo (wymuszone, bo IMO spowodowane ono może być jedynie przez namiętne wycofywanie depozytów przez zachwyconą konsekwencjami lewicowego rozpasania ludność) i o to ile tak na prawdę w bilansie tego banku jest "bezpiecznych" papierów rządowych. Na osłodę, wystawiłem sobie opcyjkę na te papiery, która wygasa 18 lutego 2012, z premią 20 USD i strajkiem na poziomie 1 USD. Przy cenie nabycia na poziomie 0.78 USD za akcję, premia stanowi 25.5% wartości akcji, natomiast w przypadku wykonania, do zarobienia będzie 53%. Co ciekawe w 2010 bank wypłacił dywidendę (26c), którą zresztą płacił regularnie od 2000 roku, z krótką przerwą w 2009. Gdyby podobna dywidenda została wypłacona w 2011 (na co nie liczę), stanowiłaby skromne 33.3%. Mam nadzieję na wznowienie dywidend w terminie do 5 lat. Oczywiście o ile wcześniej nie zostanie wykonana jedna z wielu opcji, jakie zamierzam wystawić na te akcje.

Ze względu na mocno spekulacyjny charakter inwestycji, zaangażowanie jest na poziomie kilku procent.

Full disclosure: long NBG,(0.78 USD), short call NBG (NBG.C.18FEB12.US.AM.1, 0.20 USD).

wtorek, 6 września 2011

Narodowy Bank Szwajcarii w kontekście tradingu

Wiadomością dnia dzisiaj jest info od SNB, który ogłosił iż będzie sprzedawał dowolną ilość franków po cenie 1.2 euro. Oczywiście przy pewnym wolumenie obrotu będzie to znaczyło po prostu dodruk franków, do czego zresztą SNB ma pełne prawo jako bank centralny. Pozostaje pytanie, jak można wykorzystać taką informację. O ile wierzymy w możliwości i determinację Szwajcarów, można zabawiać się w wystawianie opcji put na EUR/CHF ze strajkiem nieco poniżej (dla bezpieczeństwa) poziomu 1.2 - ten scenariusz sprawdzi się świetnie w sytuacji kiedy inwestorzy nadal będą wierzyli we franka i kurs będzie oscylował w okolicy ustalonego przez SNB dna. Z drugiej strony jeżeli inwestorzy postanowią gremialnie przerzucić się na inną zabawkę, rozsądne wydaje się otwarcie długiej pozycji na tej parze ze stopem tuż poniżej 1.2. I tak o ile longi na futach z ustawionym SL pozwalają spać spokojnie, o tyle shorty na putach wymagają monitorowania - pamiętajmy o casusie Sorosa i Banku Anglii.

Disclousure: long on EUR/CHF, short put on EUR/CHF (ATM),

P.S. XTB jak zwykle spaprał sprawę i mają problem z tą parą u siebie na platformach.